Marian Dziędziel spotkał się z mieszkańcami gminy Rychwał

Spotkanie z Marianem Dziędzielem

Marian Dziędziel spotkał się z mieszkańcami gminy Rychwał, na spotkaniu zorganizowanym z okazji otwarcia “Kina za rogiem“.

Marian Dziędziel to aktor z krwi i kości, bardzo charakterystyczny. Sam woli określenie “aktorzyna”, koniecznie z Krakowa, któremu pozostał wierny, zwłaszcza teatralnie, mimo że pochodzi ze Śląska. Jego bohaterowie to dojrzali faceci po przejściach – za dwóch z nich został dosłownie obsypany nagrodami. Prywatnie skromny, zdystansowany, szorstki, szczery i… tajemniczy. Od dekady jest wdowcem, ale publicznie nigdy o swoim życiu prywatnym nie opowiada, chyba że o łowieniu ryb, na które już nie ma czasu. I dobrze, wystarczy, że jest i gra. A gra całym sobą. 5 sierpnia Marian Dziędziel obchodził 70. urodziny. Lubimy Mariana Dziędziela nie tylko dlatego, że to świetny aktor, co udowodnił nie tylko szeregiem swoich ról w filmach Wojtka Smarzowskiego czy w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, któremu jest wierny od pięćdziesięciu lat.
Jak wspominał podczas spotkania, pochodzi ze Gołkowice a z miejscowości oddalonej o 3,5 km, z Godowa, pochodzi Franciszek Pieczka. Wtedy zdecydował, że będzie zdawał do szkoły aktorskiej. Na zasadzie przekory, jak mówił Marian Dziędziel, bo skoro znanym aktorem mógł zostać ktoś z Godowa, to tym bardziej aktorem może być ktoś z Gołkowic.

Tak wspomina swoją decyzję

To fascynacja, byłem zafascynowany nim. To, że grał Gustlika? Wiadomo. Ja też grałem w serialach, “Blisko, coraz bliżej”, w takim serialu zagrałem z nim (z Franciszkiem Pieczką -przyp. redakcji), on grał ojca. Pierwszy raz myśmy się spotkali.– wspomina aktor. – Moja pierwsza sympatia na wsi, była chrześnicą Franciszka Pieczki, ona też chciała być aktorką No to ja też chciałem iść za nią do szkoły teatralnej. Jo potem zostoł w Krakowie w szkole teatralnej, a ona w Gołkowicach…  Zanim poszedłem na egzamin, to się wstydziłem i napisałem teczki… Pierwsza teczka była: “Państwowa Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Katowicach”. Druga teczka była: “Śląskie Seminarium Duchowne w Krakowie”. Trzecia teczka, dopiero w tej teczce była “Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna- Kraków” i tam były papiery. Tak, że jak to dostawali nauczyciele, bo to tam chodziło po sekretariatach w liceum, to nikt nie wiedział, dopiero wtedy kiedy pani wychowawczyni otworzyła teczki. Jak otworzyła te teczki, był egzamin z angielskiego, i ona przylatuje:
 – Marian, pozwól tu na chwilę – Gdzie ty idziesz do szkoły?
– No, jeszcze nie wiem, trzy wybrałem.
– No ale do której ostatecznie, tam gdzie są papiery?
– Tak.
– To czemuś mi nie powiedział? Byśmy cię chociaż trochę przygotowali.

Całe szczęście, że mnie nie przygotowali. Bo jakby mnie przygotowali, to by mnie zepsuli…

Wesoła i luźna atmosfera całego spotkania sprawiła, że zapewne na długo pozostanie ono w pamięci jego uczestników. Fragmenty spotkania można obejrzeć w krótkiej relacji z tego spotkania.

 

Udostępnij:

Related posts

Leave a Comment

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

360 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>